O mnie

Moje zdjęcie
Grekokatoliczka zamiłowana w Nadzwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego. Białorusinka uważająca się za mieszkankę Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Licencjat teologii moralnej.

27 gru 2012

Prezenty, minimalizm i trochę zmian...

Czasem wystarczy kilka słów, żeby zmienić zwykłe myślenie. Tak i dla mnie już sam wstęp do tego artykułu okazał się nieoczekiwanym uświadomieniem...

     Gary Chapman mówiąc o językach miłości jako jeden z nich wymienia prezenty. Przyznaję, że dla mnie one są dość ważne: uwielbiam dostawać różne niespodzianki, niekoniecznie drogie czy aż tak strasznie potrzebne. Po prostu coś special for me. Lubię też dawać prezenty, szczególnie takie, które wiem, że na pewno ucieszą. Chyba, z tym wiąże się też myślenie: "Trzeba dawać coś konkretnego, co jeszcze zostanie". Czyli nie można na święta ograniczyć się czekoladkami, kwiatami, a nawet biletem na kino.. No bo wtedy nie będzie śladu: czegoś, co można dotknąć.

...a może akurat lepsze jest dawanie prezentów, które ucieszą, ale nie będą zaśmiecać mieszkania? Chyba że wiadomo, że ktoś potrzebuje jakiejś rzeczy.

Jasne, że ja nadal będę lubić rzeczowe podarunki i będę chciała takie dawać. Ale, może, zacznę bardziej doceniać i inne sposoby na prezenty?..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz